Słowo rewolucja kojarzy się w pierwszym odruchu z jakimiś spektakularnymi i krwawymi wydarzeniami, często wręcz ludobójczymi. Taki charakter mają dwie modelowe rewolucje, wzorcowe dla innych, czyli francuska z 1789 roku i bolszewicka w Rosji z 1917 r. Ale chociaż bardzo często rewolucje mają taki charakter, to błędem jest redukowanie znaczenia ich zakresu do takich właśnie krwawych spektakularnych wydarzeń.

Rewolucje wcale nie muszą być krwawe, nie musza obfitować w dramtyczne wydarzenia wiążące się bezpośrednio z zabijaniem, krwią, cierpieniem. Rewolucje mogą być zimne, permanentne i chłodne. Mogą być nieomal niepostrzeżone. Rewolucja jest bowiem pewnym długofalowym procesem. Gdyby sprowadzały się tylko do owych krwawych postaci, w zasadzie pojęcie rewolucji nie byłoby odróżnialne od przewrotów, puczów, zamachów stanu, których mamy niezliczoną ilość w historii. Mogą przejawiać się jako systematycznie implementowane do życia prawodawstwo. Z taką rewolucją mamy do czynienia dzisiaj. Tzw. rewolucja genderowa, która się właśnie dokonuje, jest przykładem rewolucji wchodzącej w życie poprzez systematyczne zmiany ustawodawstwa nie tylko na szczeblu poszczególnych krajów ale również regionalnie i globalnie.

Definicja

Czym zatem jest rewolucja par excellence, w swojej istocie? Prosta, zwięzła i klarowna definicja, jaką podaje w swej książce Rewolucja i kontrrewolucja brazylijski myśliciel i działacz katolicki Plinio Corrêa de Oliveira, stanowi:

przez słowo rewolucja rozumiemy ruch, który zmierza do zniszczenia prawowitej władzy lub porządku i zastąpienia ich nieprawowitą władzą lub stanem rzeczy

Warto zauważyć – nie ma tu symetrii, że porządek jest zastępowany przez inny porządek, ponieważ to, co wprowadza rewolucja nie może być nazwane porządkiem – jest jego przeciwieństwem, nieporządkiem, nieładem. Jest jedynie jakimś stanem rzeczy – inaczej mówiąc: rewolucja pragnie zastąpić porządek nieprawowitą sytuacją, która będzie jego przeciwieństwem. Dlatego też nie należy mylić rozmaitych masek rewolucji, czy jej poszczególnych przejawów, z jej istotą. W XIX wieku sławny apologeta katolicki – biskup Jean-Joseph Gaume w swoim dziele O rewolucji zastanawia się: czy rewolucja jest Robespierre’em, Kossuthem, czy jest rewoltą na ulicach Paryża, czy przeciwko papieżowi w Rzymie, czy gdziekolwiek indziej, i mówi – nie. To są tylko imiona rewolucji, natomiast jej nazwiskiem, jej istotą, jej sednem, jest po prostu bunt przeciwko Bogu. Bunt przeciwko prawu Bożemu i wypływającemu z niego prawu naturalnemu.

Pierwszy rewolucjonista

Rewolucja zatem jest w pierwszym rzędzie zjawiskiem metafizycznym – jest metafizycznym nieładem. Jeśli tak zdefiniujemy rewolucję, jako nieposłuszeństwo wobec prawowitej władzy i legitymowanego porządku, to można śmiało powiedzieć – w ścisłym tego słowa znaczeniu, że pierwszym rewolucjonistą nie był człowiek; pierwszym rewolucjonistą był Szatan, który zbuntował się przeciwko prawowitemu porządkowi ustanowionemu przez Boga, przeciwko prawowitej władzy Boga nad wszelkim stworzeniem. Ten, który powiedział: non serviam – nie będę służył, był pierwszym rewolucjonistą.

pisze w jednym ze swoich scholiów, myśliciel określający się sam jako reakcjonista, Nicolas Gomez Davila – prądy historyczne zmierzały w dobrym kierunku jedynie od V do XII wieku

Będąc zjawiskiem metafizycznym rewolucja w swojej istocie sprzeciwia się samemu Bogu, przejawia się w walce z takim porządkiem, który na ile to możliwe w doczesnej rzeczywistości, usiłuje świat poddać porządkowi Boskiemu i naturalnemu. Mamy świadomość tego, że taki porządek próbowano – oczywiście nigdy do końca nie było możliwe jego urzeczywistnienie – budować począwszy od epoki, którą dzisiaj nawet niektórzy katolicy (tak się nazywający) pogardliwie nazywają „Kościołem epoki konstantyńskiej”, czyli od czasu, kiedy Kościół uzyskał nie tylko wolność, nie tylko przestał być „zbrodniczym przesądem”, jak definiowało go prawo obowiązujące w Rzymie, ale zyskał możność wpływania na rzeczywistość socjologiczną i polityczną. Większość chrześcijan doskonale wiedziała, że ideał civitas Dei nakreślony przez świętego Augustyna nigdy nie jest możliwy do urzeczywistnienia w pełni, tu na ziemi, niemniej jednak winien on być portem, do którego należy podążać, latarnią przyświecającą ludzkim działaniom. Państwo doczesne, państwo ziemskie, nie jest państwem Bożym, ale winno być przesycane w swoich instytucjach i działaniach duchem chrześcijańskim. Taka sytuacja istniała, była powoli budowana w ramach Christianitas – chrześcijańskiego Średniowiecza, jak pisze w jednym ze swoich scholiów, myśliciel określający się sam jako reakcjonista, Nicolas Gomez Davila – prądy historyczne zmierzały w dobrym kierunku jedynie od piątego do dwunastego wieku.

Podglebie rewolucji

Czym zatem była rewolucja in concreto, która zaczyna się wraz z kryzysem epoki, pod koniec tego, co potocznie nazywamy Średniowieczem? Była zwróceniem się przeciwko tej cywilizacji, która została ukształtowana w czasach panowania Christainitas. Przyczyniły się do tego wpływowe już od XIII-XIV wieku prądy intelektualne takie jak awerroizm, który wprowadził rozdział pomiędzy dwiema prawdami – prawdą dla maluczkich, czyli prawdą religijną, a prawdą dla mądrych, czyli prawdą racjonalną, które niekoniecznie muszą się ze sobą zgadzać, oraz negujący realność wszystkiego co niejednostkowe – nominalizm, którego głównym rzecznikiem stał się William Ockham.

Dwie namiętności w służbie dwóch ideałów

Zdecydowanie  rewolucja zaczyna się ujawniać jako prąd od schyłku Średniowiecza. Dwa ideały metafizyczne oddają najpełniej ducha tej rewolucji. (Skądinąd dwa sprzeczne ideały, jak się później okazało.) Ideał absolutnej równości, pełnego egalitaryzmu, i zupełnej wolności. Urzeczywistnianiu tego ducha służyły dwie ludzkie namiętności – pycha i zmysłowość. Dwie namiętności w służbie dwóch ideałów prowadzą do sformułowania rozmaitych postulatów absolutnego egalitaryzmu na najróżniejszych polach. Na najwyższym stopniu, najbardziej zuchwały, jest ideał równości pomiędzy człowiekiem a Bogiem. Charakteryzują się nim prądy panteistyczne i immanentystyczne – wszystko jest Bogiem,  wszystko jest boskością. Ten ideał często udzielał się nawet samym chrześcijanom. Na początku XX wieku francuski działacz społeczny pisał, że Pan Bóg jest demokratą, który zaprasza człowieka do równości z Nim, równości, która nie dotyczy tylko wymiaru ziemskiego, lecz także nadprzyrodzonego aż do tego stopnia, że człowiek stanie się czwartą osobą Trójcy Świętej… Oczywiście herezja ta została potępiony przez papieża.

Lewiatan: umowa społeczna doczesnego suwerena

Tomasz Hobbes, Lewiatan

Tomasz Hobbes, Lewiatan

Oprócz tego postuluje się równość w sferze kościelnej (kolegializm), równość pomiędzy religiami – skandalem jest aby jakakolwiek religia mogła być uprzywilejowana, absolutna równość w sferze politycznej – demokracja rozumiana nie tylko jako technika czy forma ustroju, ale jako porządek, który opiera się na idei pochodzenia władzy, samej zasady władzy, z dołu, od człowieka. Tym samym usprawiedliwia to twierdzenie wcześniej przywołanego Gomeza Davili, że tak rozumiana demokracja jest niczym innym jak maską antropoteistycznego bluźnierstwa. Człowiek stawia się na miejscu Boga. To dotyczy także równości w sensie socjologicznym, w najbardziej wulgarnej postaci przejawia się w ideologii tzw. równych żołądków. Niszczone są ciała i struktury pośredniczące; porządek hierarchiczny w społeczeństwie zastępowany jest porządkiem mechanicznym, równości wszystkich jednostek wobec kolektywnego czy indywidualnego suwerena. Wymownym tego obrazem jest słynna rycina będąca na okładce wydania książki Tomasza Hobbesa Lewiatan. Lewiatan, ów śmiertelny bóg, doczesny suweren, przedstawiony jest jako postać władcza z koroną, z mieczem i z pastorałem, a więc sprawujący pełnię władzy politycznej i kościelnej. Jego ciało pokryte jest łuską, którą jak się przyjrzeć wnikliwiej, wypełnia niezliczona ilość maleńkich ludzkich postaci i głów – równych jednostek, które są zawarte w ciele Lewiatana.

Fazy i postaci

Rewolucja ma charakter etapowy. W swoim procesie historycznym dotąd przeszła, nim osiągnęła współczesny poziom, trzy zasadnicze fazy i postaci. Od przełomu między Średniowieczem a tzw. nowożytnością mamy do czynienia z pierwszą rewolucją, która zasadniczo ma charakter religijny, a ściśle rzecz biorąc, także antyreligijny. Jest ona dwupostaciowa. Z jednej strony mamy rozłam instytucjonalny dokonany w łonie chrześcijaństwa przez tzw. reformację, inaczej protestantyzm, natychmiast dzielący się na dalsze odłamy, którego podstawowym impulsem jest owo nieszczęsne rozdzielenie ratio i fides, rozumu i wiary. Protestantyzm w swojej postaci rdzennej jest manifestacją radykanego fideizmu, czyli negacji rozumu. Nie zacytujemy słów jakimi obdarzał Marcin Luter rozum, bo są one wyłącznie nieprzyzwoite i wulgarne. Z drugiej strony mamy negację fides i apoteozę rozumu.

Rewolucjoniści – parafrazując znane powiedzenie – bohatersko przezwyciężają problemy, które sami stwarzają.

I odtąd w każdej rewolucji będzie się ta antynomia, to wewnętrzne napięcie, powtarzało. Jeśli dokona się rozcięcia mieczem rozumu i wary, to wówczas mamy zawsze do czynienia z dwoma zjawiskami. Najpierw jest jednostronne, przez tego kto dokonuje rozłamów, wynoszenie wiary albo innych nieracjonalnych elementów – uczuć, popędów, i deprecjonowanie rozumu, a z drugiej strony egzaltowana wiara w rozum, która deprecjonuje z kolei wiarę. Potem wśród rewolucjonistów pojawia się trend dialektycznego przezwyciężania. Rewolucjoniści – parafrazując znane powiedzenie – bohatersko przezwyciężają problemy, które sami stwarzają. Najpierw dokonują rozłamu, a potem zastanawiają się jak je scalić z powrotem: rozum-wiarę, duch-materię.

Druga rewolucja, której początkiem, matrycą dla następnych, jest tzw. rewolucja francuska, ma ona charakter polityczny. Jej zadaniem było obalenie istniejących struktur tradycyjnej władzy politycznej – monarchii, ustroju stanowego i tego, co potocznie nazywamy sojuszem tronu i ołtarza.

Trzecia rewolucja, to rewolucja społeczno-ekonomiczna, której początkiem i matrycą jest rewolucja bolszewicka w Rosji. Tu mamy do czynienia już nie tylko z niszczeniem porządku politycznego ale także społecznego i wszystkich instytucji społecznych na czele z własnością prywatną, rodziną, oczywiście absorbując antyreligijny charakter poprzednich rewolucji.

Matkobójcze wydoskonalenie

Ta rewolucja uległa także wyczerpaniu mniej więcej po II wojnie światowej. W tym miejscu mamy narodziny nowej, czwartej rewolucji, która ma charakter przede wszystkim kulturalny. Odwołując się do wspomnianego Corridy Oliveiry, który niezwykle trafnie zauważył, że każda rewolucja rodzi się na sposób matkobójczego wydoskonalenia, możemy prześledzić, iż mechanizm każdej rewolucji prowadzi do zniszczenia (uwiądu, zastoju, wyczerpania), przy czym jednocześnie ulega mutacjom. Jakaś jej skompromitowana postać ulega zniszczeniu, ale w tym matkobójstwie jest owo wydoskonalenie w tym sensie, że pojawia się nowa jej formuła.

promotorom czwartej rewolucji przyświeca wizja czy też ideał szczęśliwego dobrego dzikusa w rousseauizmie; ideał trybalistycznej, plemiennej, globalnej, wspólnoty, w której wszyscy będą mogli robić, co chcą

Co uległo zniszczeniu w przejściu do czwartej rewolucji, której spektakularnym początkiem jest 1968 rok – rewolty o charakterze studenckim, mające największy wydźwięk obyczajowy? W rzeczywistości lat sześćdziesiątych ubiegłego wieku już nie obowiązuje dyktatura proletariatu, która dominowała w okresie rewolucji bolszewicko-komunistycznej. Ta idea stała się de mode, bowiem została skompromitowana przez samą jej niby realizację. Promotorom czwartej rewolucji przyświeca wizja czy też ideał szczęśliwego dobrego dzikusa w rousseauizmie; ideał trybalistycznej, plemiennej, globalnej, wspólnoty, w której wszyscy będą mogli robić, co chcą (wolność absolutna) w jakimś harmonijnym kolektywie – wstępem do tego miały być słynne komuny, życie w modnych komunach po 68 roku także w obrębie kolektywizmu seksualnego. O ile trzecia rewolucja – marksistowska, stała po stronie rozumu, oczywiście swoiście przez siebie rozumianego, ale stylizowała się na scjentystyczną, pozytywistyczną, zwalczającą wszelkiego rodzaju przesądy i zabobony, to czwarta rewolucja reprezentuje skrzydło irracjonalistyczne w dialektyce rewolucyjnej, postulowana jest atrofia rozumu, ma nastąpić pełne wyzwolenie wszelkich niekontrolowanych, nieracjonalnych, nie poddających się dyktaturze ego uczuć, namiętności, instynktów.

Skąd nowy prąd u rewolucjonistów? Jakie jest intelektualne podłoże tego zjawiska? O tym w kolejnej części.

kacio59393

Reklamy