Ludzkie zmysły są niedoskonałe a przez to zawodne. Otaczający świat postrzegamy przez wąziutkie szpary oczu, nasłuchujemy i wąchamy zdecydowanie gorzej niż psy, kubki smakowe nie wydobywają całej gamy światowych smaków i jedynie dotykać – choć to akurat nie chluba – większości z nas udaje się niekiedy do żywego.

W internetach jest jeszcze żałośniej. Zdarza się, że rozmawiasz latami z osobą, której wizerunek zbudowałeś na podstawie tego co i jak pisze (w tym wypadku łatwo ocenić elokwencję, oczytanie, jednym słowem inteligencję i w jakimś stopniu anturaż z jakiego wywodzi się znajomy), z przesłanej fotografii (mężczyźni są wzrokowcami, zatem to bardzo dla nich ważne), stopnia zwierzeń i zażyłości. I nagle po latach okazuje się, że przebywałeś w towarzystwie zupełnie kogoś innego. Nie pisałeś z koleżanką, która na dołączonym zdjęciu podczas wymiany podobizn, jawiła się jako zgrabna i interesująca trzydziestolatka. Pal licho już nawet wygląd i aparycję. Załamujesz się z innego powodu. Większość czym byłeś karmiony okazuje się blagą, kłamstwem. Nawet i to można przeżyć – ślubu nie brała z tobą i zobowiązań nie składała. Planowane spotkania zrywała w ostatniej chwili narażając cię na stratę czasu, upokorzenie i ziąb. Znosiłeś to dzielnie, bo to przecież koleżanka, odganiałeś od siebie myśl, że możesz być aż tak bezczelnie i w żywe oczy okłamywany.

Płacz i żałość – to nie moje rewiry. Za przyjacielem jestem gotów pójść w ogień, ale dla podszywającego się mam tylko jedno rozwiązanie – blogowy śmietnik i wirtualna komora gazowa, która zutylizuje kłamczuchę. I moją naiwność.

Dlatego przestrzegam przed wchodzeniem w blogoprzestrzenne relacje interpersonalne. Bądź nieufny, jeśli już angażujesz się w bliższy kontakt z awatarem dąż do jak najszybszego wybadania go wszystkimi swoimi – jakże niedoskonałymi przecież – zmysłami. Obejrzyj obiekt, wywąchaj go, posmakuj, oceń tembr głosu, dotknij dłoni. W przeciwnym razie będziesz żył wyobrażeniem. Można i tak. Ale to propozycja nie dla mnie. I na koniec uwaga – jeśli już zdecydujecie się przerwać takie niezdrowe kontakty, to ucinajcie je jednym ciosem. Nie rób tego na raty. Psu ucina się ogon za jednym zamachem – ból jest być może intensywny, ale chwilowy.

W internetach często widzimy to, co chcemy zobaczyć. Jak na załączonej reprodukcji. Co widzisz? Twarz Chrystusa czy dziecko siedzące na kolanach?

KatoN

c3c8e0d419ba

kacio59393

Reklamy