Poorane rżysko kołdrami ciepłych parujących skib przykrywa się przed chłodami nocy i pierwszymi przymrozkami jesieni. Mgły snują nad rzeką, siwe dymy z wilgotnych badylich ognisk na cmentarzu kartofliska poziomymi smugami wabią nozdrza w nawilgłym powietrzu. Nawet dumne dęby bezwstydnie pozbywają się liści. W wysokiej usychającej i ostrej jak brzytwa trawie białe kapelusze pojedynczych kani. W południe, kiedy słońce przedrze się przez watę mgieł i postrąca ciężkie krople rosy z późno wrześniowego pejzażu, pojawia się wspomnienie lata – długie nici anielskich włosów podrygują w powietrzu, tańczą, falują, urywają się i fruną w niebieskie nieba. Babie lato. Ostatni przebłysk nagrzanych czerwcowych i lipcowych nocy. Łapanie nitek babiego lata przypomina zabawę z dziewczyną, kiedy lubieżne palce zanurzałeś w delikatnym śluzie. Miała oczy jak to niebo nad tobą, pachniała ciepłem, jak ten wiatr, który łaskocze zarost policzka. Patrzysz na dłonie i chciałbyś na nowo, ostatni raz już być może, poczuć w nich wilgotne pajęcze sieci kobiecego bezwstydu i oddania. Słońce lepi się do rdzawych liści. Oczy zaszły łzami od dymu ogniska.

Dziewczęce lato.

KatoN

bl2

kacio59393

Advertisements