Czasami tak jest. Wyobrażam sobie, że siedzisz przede mną na krześle i ucierasz jajka z cukrem w makutrze, masz na kolanach serwetkę, pojemnik mocno trzymasz udami i opowiadasz o gerberach, które wstawiłaś do wazonu, a nie wiem w sumie, może to hiacynty są a nie gerbery? Pozwalasz mi na palec – jak małemu dziecku – nabrać masy z naczynia, bo nie ma nikogo tylko my, mówię głośno. Masz sukienkę z miękkiego materiału, nie wiem jak się nazywa, ale wiem jak wygląda, ma tendencję do przylegania do ciała i uwypuklania kształtów, podkreśla tam gdzie trzeba i tonuje. Po co w ogóle to ciasto? Ale jest słodkie, wybieram palcem resztki, krzątasz się przy blasze, coś tam smarujesz, pędzlem? Mówię, że gdybyś tonęła, to bym cię wyratował, chociaż pływak ze mnie kiepski i nie przepadam za wodą. Mój ty bohaterze, byś powiedziała nie patrząc na mnie, jesteś taki rycerski, i byłaby w głosie nasza wspólna kpina, którą lubimy się obdarzać. Ja bym powiedział, że z tego ciasta to pewnie chuja będzie i dostałbym ścierką. Nie wiem. Może bym się napił nawet kawy tego popołudnia przy tobie? A pijąc już – niech to będzie kawa – z filiżanki, patrzyłbym w okno cytując gdybyś była mi żoną, twoim kochankiem byłbym, bowiem rozwodów kościół zabrania.

Jak już ostygnie trochę ciasto i ubłagasz mnie, żebym został na dłużej, do jutra, siądziemy na kanapie z plackiem i talerzykami w rękach. Pozbieram okruchy z twoich warg draśniętym pocałunkiem a potem podkulisz nogi pod siebie z sakramentalnym co mi dzisiaj opowiesz? Opowiem ci o kobiecie, która poznała człowieka i kiedy stał kiedyś na parkingu czekając na nią, chciał krzyknąć widząc jak zmierza w jego kierunku „hej, ludzie, patrzcie, to moja dziewczyna!” Czemu tego nie zrobił? Bał się. Czego? Że spłoszy kota i wystraszy dziecko śpiące w wózku przy ławce. Bardzo rozsądny ten mężczyzna. I co dalej? Opowiedziała mu, temu mężczyźnie, którego poznała, że kiedyś dawno, jak była jeszcze pannicą stała przy balustradzie a może przy wejściu, już nie pamiętam, do zabytkowej budowli. Nie przerywaj, dokończ, to interesujące. Zaczepił ją chyba, nie znam szczegółów, sam nie pamiętam jak to było, pytał o coś może albo kokietował, a może jedno i drugie. Wiem, wiem, kiedyś też byłam młoda. Rozmawiali dosłownie parę minut, odwrócił się i odszedł, nawet nie patrzyła za nim długo. Dlaczego opowiedziała o tym człowiekowi, którego poznała? Dokładnie nie wiem, ale wcześniej czy później się dowiem, mam nadzieję. Jestem o tym przekonany. Prawdopodobnie chłopak z młodości był podobny do  człowieka, którego poznała. Tak ci powiedziała? Tak. A jaka jest ta kobieta? Lubi zadawać pytania. Podobna jest do mnie? No powiedz? Wiem, że lubi robić ciasto człowiekowi, którego poznała. Tylko tyle lubi mu robić? Ta kobieta?

KatoN

kn

kacio59393

Advertisements