Najlepsze polskie filmy powstały w okresie PRL. „Człowiek na torze”, „Pętla”, „Baza ludzi umarłych”, „Krzyżacy”, „Pamiętnik znaleziony w Saragossie”, „Chłopi”, „Noce i dnie”, „Potop”, „Panny z Wilka”, „Westerplatte”, „Hubal” – to najwyższa półka światowego kina. Przedwojenne polskie kino mnie mierzi, jest idiotyczne z tym swoim lajtmotiwem „ón mnie nie kócha”, natomiast współczesne – jest farsą, kalką i rynsztokiem.

koniecW PRL istniało kino autentycznie młodzieżowe; wryły mi się w pamięć dwa filmy – „Jezioro osobliwości” i „Koniec wakacji”; filmy opowiadające o rzeczywistości, autentyczne, drogie sercom i umysłom ludzi młodych, bo bliskie ich rzeczywistym problemom, relacjom międzyludzkim w otaczającej rzeczywistości, jaka by ona nie była przaśna i niedoskonała. „Koniec wakacji” jest filmem o pierwszej, nieśmiałej próbie miłości, o spłoszeniu, rozczarowaniu w końcu; osadzona w realiach śląskiej ziemi tamtych czasów jest mi tym bardziej bliska. Noszę w sercu wspomnienie swych pierwszych drgnień, poruszeń serca i ciała między innymi dzięki temu obrazowi.

Rzęsisty deszcz, biegnąca para nastolatków śląską ulicą, opłukiwaną z fabrycznych i kopalnianych osadów, trzymająca się za ręce, niebo płacze, pierwszy nieśmiały pocałunek w bramie kamienicy, rumieńce wstydu i ciekawości, co kryje się pod przemokłym ubraniem.

Wbrew temu, co mówią, a właściwie – zohydzają, współcześni etatowi antykomuniści i osobiści wrogowie PRL, polskie kino istniało jedynie w czasach cenzury i totalitaryzmu. Paradoks? Nie sądzę. Cenzura jest czymś pozytywnym, wymusza na artystach, reżyserach, aktorach a wreszcie i samych widzach, rodzaj powinności intelektualnej na najwyższym poziomie, wyrabia poczucie smaku. Tzw. zaś współczesna wolność słowa zapewnia jedynie pornografię i schlebianie najniższym gustom.

Kto tego nie rozumie jest kiep.

KatoN

kn

kacio59393

Advertisements