Niech nie przesadzają w mediach, że był wybitnym aktorem. Jakaś taka moda ostatnio nastała, że jak zemrze celebryta, aktor, szansonistka, to podnosi się klangor zachwytów, achów i ochów, że geniusz, król. Nie działa to na mnie. Williams był całkiem sprawnym aktorem komediowym, który zrobił karierę w przemyśle rozrywkowym. Na mnie wrażenie zrobiła tylko jedna jego rola – przeciętnego safanduły neurologa czy psychiatry w filmie Przebudzenia. Wybudzał pacjentów z katatonii eksperymentalną metodą opracowaną przez siebie. Ale choroba po remisjach nawracała.

Williams też już się nie wybudzi – zasnął w nietrzeźwości snem nieśmiertelnym. Miejmy nadzieję, że Reżyser w głównym Studio otrzeźwi teraz  biednego umarlaka wodą życia wiecznego.

KatoN

kacio59393
Advertisements