Zastanawiam się czasami, która inicjatywa durniejsza i wywołująca większe spustoszenia w umyśle Polaków: „Malujemy cipki” (Dni cipki – zobacz) organizowana przez feministki czy festyny i pikniki dla uczczenia największej i najbardziej bezmyślnej klęski militarnej organizowane przez prawdziwych polaków przy skocznej muzyce, browarku i w towarzystwie cycatych współczesnych panien wyklętych. Warszawianie pozachwycali się piękną sierpniową tragedią; teraz pora czekać na listopadowe szaleństwo, na styczniową uroczystą zwycięską stypę. I tak w kółko, co rok.

To ja już wolę, jak niszowa zgraja lekko upośledzonych maluje sobie cipki…

KatoN

pow

kacio59393

Reklamy