Prezentuję dwa z wielu tekstów z jakimi było mi dane obcować dzisiaj w czytelni tyskiej biblioteki. Czytelnię ozdabia kot. Kot jest rozkoszny, towarzyski, gruby, kolorowy, ma wstążkę zamiast muszki, kładzie się na posadzce, krzesłach, stoliku, parapecie. I nikomu nie przeszkadza. Dzisiaj ścigał ćmę po parapetach. To chyba jedyny kot industrialny, którego akceptuję. No dobra – lubię. Ma się rozumieć, że ma swoją nazwę, ale ciągle zapominam. I ma złoto-zielone oczy, takie rozumne, książkowe. Kiedyś wparowałem do czytelni z Ułanem, żeby się zapoznali. Obaj byli zadowoleni nie mniej niż wszystkie panie bibliotekarki, które serdecznie z tego miejsca przy okazji pozdrawiam.

Pierwszy wiersz jest taki męski, honorny, wzruszył mnie; drugi natomiast mnie wkurwił ale nie do końca. Zresztą. Sami sprawdźcie czy moja ocena pokrywa się z Waszymi.

kacio59393

Niechby tak sobie postanowił

(Zamiast mnie, gdybym skonał)

Młodzieniec jakiś ogień nowy

Rozpalić w twych ramionach.

 

Niechby był wieczny jak to Słońce,

Co poślubione Sferze,

A krew miał chłodną, jak na łące

Kwietniowej rosy świeże;

 

Niechby był możny: jego ziemie

Niechby nie znały granic,

Zdało się złote jego plemię,

A afekt boski – tani.

 

Jednak nie mieści mi się w głowie,

By ów wszechmocny Luby

Mógł dać ci serce, niech to powiem:

Takiej, jak moje, próby.

 

Majętnych, pięknych znajdziesz wszędzie,

Potężnych też mieć możesz,

Lecz żaden tak jak ja nie będzie

Niezmienny w swym wyborze.

 

Bom nie pokochał przed godziną,

Nie przez dzień pragnąć mogę,

Lecz na mą duszę z góry spłynął

Ten wieczny święty ogień.

Henry Vaughan Pieśń dla Ukochanej

kacio59393

Nie ma już tego kawałka jawy, gdzie się spotkaliśmy.

Ławka, na której siedzieliśmy, zwróceni do siebie twarzami,

przyjęła w siebie okrawki kory i ścinki światła.

 

Nie ma już tego kawałka, skrawka. Październik, maj, lipiec.

Październik: po szwalniach znów szyją

derki za krótkie na chłody.

Natalia de Barbaro

kacio59393
Reklamy