Nie przekonują mnie biadolenia przeciwników pochówku ś.p. Wojciecha Jaruzelskiego na Powązkach. Generał za życia był postacią kontrowersyjną; z jednej strony był sprawnym dowódcą, ministrem obrony narodowej, który perfekcyjnie przeprowadził stan wojenny przy minimalnej liczbie ofiar. Cenię go za rok 1968, kiedy odżydzał armię polską, cenię go za to, że w 1981 roku skutecznie blokował przejęcie władzy przez solidarnościowych trockistów w rodzaju Kuronia czy Modzelewskiego, gardzę zaś za to, że parę lat później oddał władzę stryropianowym głupolom.

Urodził się w katolickiej i patriotycznej rodzinie. Przed wojną nosił wpięty w klapę mundurku szkolnego Mieczyk Chrobrego – symbol ONR. Zawierucha wojenna pokrzyżowała – podobnie jak milionom innych Polaków – plany  życiowe późniejszego szefa państwa. Wstąpił do Ludowego Wojska Polskiego, przelewał krew za ojczyznę (jaka by ona nie była). Przez całe dorosłe życie był agnostykiem. Na łożu śmierci pojednał się z Bogiem i odszedł do wieczności zaopatrzony w Sakramenty Święte.

Występowanie przeciwko ceremonii pogrzebowej byłego prezydenta kraju z udziałem władz państwowych (bez żadnych fanaberii w rodzaju krypty na Wawelu) uważam za przejaw nieodpowiedzialności. Nawoływanie do blokowania pochówku doczesnych szczątków generała na Cmentarzu Powązkowskim przez działaczy PiS jest dla mnie oznaką postępującego zbydlęcenia tej formacji.

KatoN

kacio59393

Reklamy