W systemie feministycznym, posiadającym monopol wychowawczy i edukacyjny, niezbędny dla skutecznej indoktrynacji dzieci i młodzieży, pogorszyła się sytuacja chłopców. Całość wysiłków jest nakierowana na promowanie dziewcząt; co ciekawe, dziewczynkom nie zaleca się zawodów „kobiecych”, ponieważ są słabo płatne i nie dają szans na karierę, ale zawody te zaleca się… chłopcom! Więcej chłopców niż dziewcząt nie kończy szkoły, mniej zdaje maturę, więcej ich jest w szkołach… specjalnych, o wiele częściej popełniają samobójstwa. Chłopcy mają przeciętnie gorsze oceny, częściej zostają na drugi rok, wyraźnie rzadziej uzyskują maturę, więcej jest wśród nich analfabetów. Program nauczania sformułowano tak, że służy zainteresowaniom i potrzebom dziewcząt. Fatalne dla chłopców okazało się wyrugowanie mężczyzn i pierwiastka męskiego z systemu oświatowego. Badania wykazują regularną korelację: im wyższy udział nauczycielek w szkołach podstawowych, tym gorsza sytuacja chłopców i tym słabsze osiągają wyniki. Opanowanie systemu przedszkolnego i edukacyjnego przez feministycznie zindoktrynowane nauczycielki pogarsza szanse edukacyjne życiowe i zawodowe chłopców, w gimnazjach stanowią mniejszość, wolniej rozwijają się motorycznie i językowo, częściej występują wśród nich różne formy tzw. legastenii, przeciętnie dostają za to samo gorsze oceny niż dziewczęta; mimo iż chłopcy gorzej wypadają np. w czytaniu a dziewczęta w matematyce i przedmiotach ścisłych, wagę przykłada się tylko do problemów dziewcząt, wspierając je różnymi środkami, aby tę różnicę zniwelować.

Feministyczny system edukacyjny powoduje moralną i emocjonalną destabilizację chłopców; ich intelektualny, duchowy, fizyczny potencjał jest marnotrawiony; ich energia i agresywne podejście do rzeczywistości, pęd do rywalizacji wyróżnienia się, są (po)tępione jako „asocjalne” i sprzeczne z „kobiecym duchem czasu”. Według ideologii „feminizmu-dżenderyzmu” chłopcy z natury są dzicy, bezczelni i nieposłuszni, dlatego system nastawiony jest na pozbawienie ich chłopięcości i męskości, i reedukowanie w duchu „kobiecym” . Według niektórych badań nawet czterokrotnie częściej występuje u chłopców tzw. ADHD, co jest normalnym bardziej aktywnym, buntowniczym, agresywnym, impulsywnym zachowaniem typowym dla nich. Więc się im aplikuje ritalin i prozac. Według maskulistów wszystkie powyższe zjawiska mają ewidentny związek ze sfeminizowanym systemem oświaty, będącym zinstytucjonalizowaną wojną przeciwko chłopcom.

Trudno zatem się dziwić, że coraz więcej chłopców i mężczyzn niewieścieje. W przebieraniu się za dziewczynki i kobiety widzą jedyną szansę na osiągnięcie sukcesu. Sztandarowym przykładem mogą tutaj być zjawiska w rodzaju Anny Grodzkiej i austriackiego piosenkarza, który ucharakteryzowany na kobietę z brodą wygrywa turniej pieśniarski. Chcąc uratować pierwiastek męski w kulturze, cywilizacji, należy przede wszystkim przywrócić zdrowe zasady w edukacji i wychowaniu; w pierwszej kolejności wytępić ze szkolnictwa przewagę żywiołu żeńskiego w postaci rozhisteryzowanych, nawiedzonych, zideologizowanych nauczycielek i przywrócić powagę tym instytucjom m. in. poprzez podniesienie uposażenia nauczycielom-mężczyznom. Kolejnym rozwiązaniem byłoby zlikwidowanie systemu koedukacyjnego; dziewczynki i chłopcy uczyliby się osobno. Jednym z politycznych rozwiązań byłby zakaz udziału w wyborach powszechnych przez kobiety (bierne prawo wyborcze – tak, czynne prawo wyborcze – nie). Dopiero w oparciu o tego rodzaju rozwiązania można będzie przywracać stopniowo normalność i likwidować demokrację z jej nowoczesnymi zabobonami i przesądami. To jedyna droga, która jest w stanie uratować mężczyzn w przeciwnym wypadku kryzys będzie się pogłębiał a zwycięzcami kolejnych tur konkursów pieśniarskich będą już nie tylko kobiety z brodą ale cielęta o dwóch głowach.

KatoN

kacio59393

Reklamy