Bez wątpienia Heinrich Heine miał rację pisząc, że pierwszy, który porównał kobietę do kwiatu, był wielkim poetą, ale następny był cymbałem. Zrobiłem właśnie przebieżkę po blogach. Nihil novi pod słonkiem. Sentencja Heńka jak ulał pasuje do tego przed czym ostrzegam od lat; blogerzy są tak przewidywalni, że aż strzyka. Nie rozwijam tematu – mądrej głowie dość dwie słowie.

Nie pisałem o tym – zapuściłem sobie brodę. Trudno uwierzyć – siwy, gołębi kolor aksamitny przy dotyku. Całe życie nie hołdowałem zarostowi, ścinałem go najpierw peerelowskim polsilverem i iridium, namaszczając gładkie młode lica wodą kolońską (nie żadna tam przemysławka czy woda brzozowa, ale prawdziwa (?) woda zapachowa prosto z Kolonii). Muszę się pochwalić, że kilkudniowe owłosienie na moim fizys podobne jest temu z gęby Madsa Mikkelsena. Strach myśleć – jeszcze zostanę chorobliwym koneserem ludzkiej grasicy i wątroby oraz bobu i chianti.

Lało dzisiaj rano jak diabli tym rodzajem deszczu, którego najbardziej nie znoszę; przymglone niebo, zimny deszczniedeszcz, pomieszanie mżawki z ulewą. Bez sensu. Lubię wyraźne sytuacje i zjawiska a nie eklektyzm atmosferyczny.

Ulżyłem sobie.

KatoN

kacio5939

Advertisements