Odpowiedź jest oczywista. Nie są to na pewno Ukraińcy – z błahej przyczyny: nie mają po prostu czym walczyć z Rosją. Butelki z benzyną, tekturowe tarcze, kostka brukowa, siekiery i łańcuchy, oręż majdanowski, to za mało na moskiewskiego niedźwiedzia. Jastrzębiami nie są też pięknoduchy i demokratyczni posrańcy z Unii Europejskiej, próżniacza oligarchia tchórzliwej i spedalonej Europy; Amerykanie zaś destabilizują sytuację tylko dla zasady, żeby osłabiać potęgę Rosji na każdym kroku, wojną nie są zainteresowani także sami Rosjanie. Politycy chcą osiągać cele jak najmniejszym kosztem. Wojna zawsze jest kosztowna, nie tylko w wymiarze materialnym. Komu zatem zależy na eskalacji napięcia i wybuchu konfliktu zbrojnego? Kto najwięcej zarobi na takim scenariuszu. Tak. Macie rację.

To dziennikarze, a szerzej – świat mediów.

Ze wszystkich wypowiedzi pismaków przebija pragnienie, aby te bomby nareszcie zaczęły spadać, najlepiej atomowe, aby na ulicach pojawiły się wreszcie trupy – setki, tysiące, setki tysięcy trupów skadrowane w planie ogólnym, amerykańskim i z bliska. Jakie cudowne wiadomości byśmy mogli wtedy puszczać w telewizji na żywo. Rekordy oglądalność. Kiedy wreszcie będzie ta wojna? Czekamy, widzowie tracą cierpliwość…

Serwisy informacyjne w gotowości bojowej czekają na posterunku na pierwszy wystrzał, pierwszą kroplę krwi, pierwszą śmierć. Redaktorzy naczelni i prowadzący w charakterze korespondentów wojennych z pluszowych redakcyjnych foteli poinformują wolny świat o kataklizmie. Mają przygotowane zawczasu słowa oburzenia, które wyśle się w eter, potępienia pod adresem Moskwy – współczesnej stolicy objawionego piekła, i jej rezydenta: wcielonego diabła – Vladimira Putina, zarządzającego całym imperium zła i ludźmi złej woli z azjatyckiego Pandemonium. Oto współczesna narracja wolnych mediów.

Nie dziwcie się, że medialne hieny wietrzą posokę, zapowiadają, wieszczą lokalne i światowe apokalipsy. Strach, przemoc, krew, to najlepsza metoda, żeby odwrócić uwagę. Czy ty również jesteś pelikanem?

KatoN

Władimir Putin jak nikt inny zasługuje na pokojową Nagrodę Nobla. Jako pierwszy przywódca w dziejach wcielił w życie syntezę Blitzkriegu i nowatorskiej idei wojny non-violence, dzięki którym zajął w bezkrwawy sposób Półwysep Krymski w ciągu zaledwie dwóch dni. Dla porównania, inny kandydat do tej prestiżowej nagrody oblegał Krym przez osiem miesięcy, w wyniku czego życie straciło ponad 30 tysięcy osób. Dodajmy, że siły zaangażowane w bieżącą operację stanowią zaledwie ułamek trzech dywizji, jakie Barack Obama wysłał do Afganistanu po otrzymaniu swojego Nobla w 2009 roku.

Najkrwawszy konflikt na świecie zero ofiar! Brutalny rosyjski agresor nie oszczędza kobiet i dzieci, z każdym chce sweet focie zrobić

Najkrwawszy konflikt na świecie zero ofiar! Brutalny rosyjski agresor nie oszczędza kobiet i dzieci, z każdym chce sweet focie zrobić

kacio5939
Reklamy