Kiedy zaczęła się ostatnia wojna w Gruzji, wielu ludzi dowiedziało się z gazet, a jeszcze więcej osób nie wie do tej pory, że ruskie wojsko, które stoi tam w separatystycznych enklawach, to nie są żadni tam brzydcy okupanci ani agresorzy, Boże uchowaj. To są jak najbardziej godne szacunku siły stabilizacyjne, z jak najbardziej legalnym mandatem OBWE, na co Rosja może w każdej chwili pokazać oryginalne kwity i glejty wystawione jej przez pokój miłującą Europę.

Wczoraj w Kijowie wylądował Radsik, uzbrojony w twittera i pełnomocnictwa największych cynicznych skurwysynów w Brukseli, by z ich upoważnienia de facto obalić Janukowycza i rząd ukraiński. Taki jest główny i jedyny cel misji Unii Europejskiej na Ukrainie. Nie mam zamiaru więcej roztkliwiać się nad legalnością władzy Janukowycza, prawdę mówiąc, to mam ją w dupie. Nie tacy chuje byli jeszcze bardziej legalni i z powodu obalania demokracji na Ukrainie jednej łzy nie uronię, nawet, gdyby Janukowycza powiesili.

Idzie o to, że biorąc udział w tym zamachu stanu, Unia likwiduje na Ukrainie może brzydką, może koślawą, ale jedyną prawdziwą chociaż potencjalnie władzę, a nawet jej nędzne resztki. Całe jebane ukraińskie państwo wisi jeszcze tylko na Janukowyczu i jego marnych paru tysiącach berkutowców. Poza nimi, żadnej innej, władzy już tam nie ma. Czy nam się podoba, czy nie, Janukowycz i jego komanda są jedynymi realnymi ludźmi, z którymi można na Ukrainie gadać. Wszystko inne, poza Janukowyczem, jakie by nie wydawało się piękne i szlachetne, to tylko ciemność, mgła i halucynacje z niedożywienia.

I właśnie Radsik poleciał z zadaniem rozpięcia tej jedynej agrafki, na której wisi ukraińskie państwo nad kotłem z wrzącą wojną domową. Eliminując Janukowycza bowiem, świat traci jakąkolwiek resztkę wpływu na to, co wkrótce zdarzy się na Ukrainie. Wkrótce? Przecież to już się dzieje!

Wczorajsze zmartwienia Leszka Millera, co będzie z naszym eksportem na Ukrainę w wypadku sankcji okazały się doprawdy śmieszne już po paru godzinach. Gdy wczoraj Kaczor radośnie oklaskiwał Donalda, a Donald Kaczora, ktoś zablokował granicę polsko-ukraińską. Kto? Przecież mówię: ktoś. Ludzie. Jacy ludzie? A cholera wie. Przyszli i spontanicznie zablokowali. Lud po prostu. Kto nimi kierował, kto dowodził? Nikt. Po prostu przyszli i zablokowali. Z kim gadać, żeby zechcieli odblokować? Z ludem. W wypadku problemów dyplomatycznych między Janukowyczem a Polską, można było choć zadzwonić do Janukowycza. Do kogo teraz zatwittuje Radsik, żeby otworzyć granicę? Na Berdyczów? Do czwartego blokującego od lewej?

Ktoś we Lwowie opróżnił składy z bronią. Ktoś. Lud.

Milicja zniknęła z ulic i posterunków. Kto pilnuje porządku? Lud. Do kogo zadzwonić, jakby co? Do ludu ukraińskiego? Lud ma jakąś twarz, nazwisko, numer telefonu? Wiem, czepiam się, bo demokracja, kurwa!

Krym właściwie oficjalnie ogłosił secesję od Ukrainy. Kto? No, Krym. Lud krymski. Kto będzie przekonywał lud krymski do zmiany decyzji? Zapewne lud ukraiński. Znaczy kto? No, lud. Ten, co rozbroił Berkut i milicję i zablokował granicę z Polską. Wpływu na wydarzenia nie ma już ani opozycja parlamentarna, ani pozaparlamentarna. W imieniu Majdanu z władzą negocjuje Udar, ale bez żadnego upoważnienia Majdanu. Chuj wie, czy w ogóle Majdan coś o tym wie. Gdy Kliczko obwieścił wczoraj wynegocjowanie rozejmu, to Berkut stał biernie za tarczami, a majdanowcy napierdalali w nich butelkami z benzyną, co znaczy, że Kliczko tylko jak gówno przykleił się do dna okrętu i krzyczy „Płyniemy”!

A kto to jest Majdan? Tak z nazwiska? Gdyby na ten przykład Janukowicz, albo Unia Europejska chciała coś ustalić z Majdanem, to z kim właściwie ma gadać? Kto mi kurwa powie, jakie są właściwie poglądy Majdanu, poza tym, że Janukowycz musi odejść, a oni będą walczyć do krwi ostatniej? Ustalą to dopiero, kiedy już całkiem rozjebią państwo? Na miłość boską, skoro siedzą tam dupami od trzech miesięcy, to by choć z nudów cokolwiek ze sobą uzgodnili, a przynajmniej takie minimum, kto ich ma reprezentować i w jakiej sprawie. Tymczasem łączy ich tylko chęć rychłej i chwalebnej śmierci za ojczyznę.

I teraz, jeżeli Radsikowi powiedzie się misja, będzie tam już tylko lud. Dzielny, ukraiński lud, o którym tylko tyle wiadomo, że pragnie polec i krwi nie będzie szczędził. Ani swojej, ani tym bardziej cudzej.

Do kogo za tydzień będzie twittował Radsik w sprawie obywateli polskich na Ukrainie? Do ludu ukraińskiego? Do Majdanu? Rano słyszałem w radio, że teraz już jedyna nadzieja w Putinie. Już tylko z Putinem podobno toczą się jakieś poufne negocjacje.

Ale czemu miałby teraz Putin pakować się w ten bigos upichcony przez Unię Europejską? Putin ma czas. Putin zobaczy, co się wydarzy. Naprawdę ma Rosja jakiś interes wpierdalać się w sam środek wojny domowej w ogromnym kraju, gdy cały świat będzie jej patrzył na ręce?

Jak dobrze pójdzie, w maju Waszyngton z Brukselą będą na kolanach błagać Rosję, żeby coś wreszcie zrobiła, żeby wkroczyła, żeby stabilizowała. Dadzą jej wszelkie możliwe kwity, upoważnienia i delegacje Komisji Europejskiej, OBWE, ONZ i nawet Pana Boga, gdy będzie trzeba, żeby coś z tym wreszcie zrobił.

Nawet jej za to dopłacą.

I wtedy może łaskawie Putin się zastanowi.
[p]

kacio5939

Reklamy