Warto spojrzeć na świat opowiadany przez Tolkiena z pozycji nie tylko tradycji mającej swoje źródła w konserwatyzmie ale także przez pryzmat tradycjonalizmu integralnego – najbardziej radykalnego nurtu rewolucji konserwatywnej, czyli doktryny politycznej zakładającej powrót do fundamentalnych zasad świata przedrewolucyjnego za pomocą rewolucyjnych metod. Trylogia opowiedziana jest bez wątpienia – w głównej mierze – w narracji pisanej przez okulary tradycjonalizmu konserwatywnego. Tolkiem kreśli historię Śródziemia malując nam sylwetki bohaterów, którzy zdecydowanie są tradycjonalistami; główni protagoniści są zwolennikami ancien régime’u i feudalizmu, monarchii. Aragorna, Gandalfa oraz dworu Elronda nie zadowala samo konserwowanie społeczeństwa i tradycji, ale dążą do zniszczenia idei rewolucyjnych i ich zwolenników siłą i wszelkimi dostępnymi środkami. Głównym wrogiem jest dla nich stojący na czele Mordoru rewolucjonista Sauron oraz jego poplecznicy. Nie chcą się z nim układać, chcą go unicestwić raz na zawsze. Dlatego też ich reakcyjny konserwatyzm posiada znamiona, pierwiastki, evolańskiego tradycjonalizmu integralnego.

Na pierwszy rzut oka tak się zdaje, ale żeby było ciekawiej, uważny czytelnik dostrzeże w postępowaniu bohaterów stojących po stronie i na czele Wolnych Ludów działania i zamierzenie przypominające doktrynę politycznego namysłu, którą współcześnie nazywamy neokonserwatyzmem…

Władca Pierścieni jest powieścią polityczną, w której  realizowany jest długo przygotowywany i przemyślany plan polityczny mający doprowadzić do osadzenia na tronie Gondoru Aragorna oraz likwidację „Tego, którego imienia nie wymawiamy” i jego akolitów. Powołanie Drużyny jest jedynie pretekstem umożliwiającym sprawne przeprowadzenie polityczno-militarnej operacji. Gandalf – główny strateg całego przedsięwzięcia – przygotował misję w najdrobniejszych szczegółach. W tym miejscu warto zaznaczyć, że Tolkien pisał swoje dzieło wyraźnie opowiadając się po stronie Mithrandira. Wiele przytoczonych przez Anglika zdarzeń z udziałem właściciela największego spośród mearasów jest co najmniej zagadkowych. Czytelnik odnosi wrażenie, że pisarz celowo wprowadza go w błąd oraz zaciemnia obraz Gandalfa magią i fajerwerkami. Tego rodzaju narracja to jedynie zasłona dymna mająca za zadanie odwrócić uwagę od prawdziwych intencji. Zupełnie zagadkowa śmierć Gandalfa w Górach Mglistych i jego niewyjaśnione zmartwychwstanie – Tolkien przechodzi nad tym ekstraordynaryjnym wydarzeniem do porządku dziennego; jego nagłe zniknięcia w kluczowych momentach fabuły i zarazem nie mniej spektakularne zjawianie się niczym deus ex machina z pomocą, która definitywnie przesądza o zmianie sytuacji rysującej się minutę wcześniej jako bez wyjścia. Tylko naiwny bądź niedojrzały czytelnik daje się nabierać na tego rodzaju plewy.

Kiedy pochylimy się wnikliwie nad oceną skutków wydarzeń obraz zaczyna się rozjaśniać, staje się wolny od prestidigitatorskich sztuczek Czarodzieja.

Tajemnicza śmierć Boromira

Drużyna Pierścienia liczy dziewięć osób. Jedynym uczestnikiem, który nie przeżył wyprawy jest następca Namiestnika Gondoru. Jak na skalę przeżyć i przygód, jakich doświadczyli pozostali członkowie wyprawy, Boromir ginie w całkiem zwyczajnej potyczce z orkami. Można zaryzykować stwierdzenie, że zostaje zabity w błahych okolicznościach, mając na uwadze, że był doskonałym wojownikiem zaprawionym w boju, dowódcą wojsk Gondoru. Zadziwiające, że w momencie śmierci nie ma przy nim elfa, krasnoluda i samego pretendenta do tronu w Minas Tirith. Świadkowie jego zabójstwa to dwaj sparaliżowani strachem hobbici, na dodatek ci najmniej lotni, którzy zupełnie nie zdają sobie sprawy do czego doszło i zostają uprowadzeni przez zwiadowców Saurona.

A wydarzyła się rzecz bardzo ważna. Tragiczna śmierć Boromira to zwiększenie o 33% szans na powrót króla. Aragorn z Legolasem i Gimlim po odnalezieniu doczesnych szczątków nieszczęśnika, składając ciało do łodzi i powierzający trupa wodom Anduiny, musi zdawać sobie z tego sprawę. Po drugie – tego rodzaju pochówek staje się wyraźnym, politycznym przesłaniem – w przypadku odnalezienia zwłok w rejonie Osgiliath wiadomość szybko dotrze do Namiestnika. I będzie jasna, czytelna. Strzeż się. Powiedziałby ktoś złośliwy.

Z politycznego punktu widzenia rozbicie Drużyny na trzy grupy już na samym początku wyprawy jest zdarzeniem wyjątkowo pozytywnym. Myli nie tylko przeciwnika i zmusza go do wzmocnienia sił szpiegowskich ale pozwala na realizowanie ukrytych, a ściślej, rzeczywistych celów całej akcji.

Pierścień: to zwykła obrączka

Czym w istocie jest ten artefakt? Według opinii piszącego te słowa pierścień nie jest niczym innym jak tylko pospolitą biżuterią, zwyczajnym pierścionkiem, jakich pełno u jubilerów. Zadaniem Gandalfa, który przez lata odwiedzał Froda w Shire, było przekonać niziołka, że posiada siódmy cud świata. Nie było to trudne. Hobbici na skutek nałogowego nikotynizmu, a ściślej – palenia galenasu, skarłowacieli, zdziecinnieli, bardzo łatwo było za pomocą sugestii wywołać u nich określone stany psychiczne i reakcje. Frodo Baggins podczas seansów hipnotycznych jakie fundował mu podczas wizyt Gandalf został przekonany o wyjątkowych właściwościach pierścionka.

Oto prawdziwy powód, dla którego Czarodziej wybrał przedstawiciela zdegenerowanej przez narkotyki rasy wywodzącej się od ludzi. Palenie zioła, narkomania, spowodowała nieodwracalne zmiany w budowie ciała ale także w sferze psychicznej hobbitów. Cierpieli na permanentny głód, wywoływany pięciokrotnie większym wydzielaniem soku żołądkowego w przewodzie pokarmowym – galenas oprócz wywoływania stanów euforycznych doprowadzał do przerostu komórek sekrecyjnych w wyściółce żołądka a także do atrofii komórek w ośrodkowym układzie nerwowym, co skutkowało typowymi dla hobbita objawami: charakterystycznym obżarstwem oraz lekkim skretynieniem i zwiększoną podatnością na sugestie. Hobbit osiągał dojrzałość po trzydziestym roku życia.

Wymarzona postać do wykorzystywania w  akcjach dezinformacyjnych na głębokich tyłach przeciwnika.

Bezcieleśni wrogowie

Badając dzieje Śródziemia co i rusz historycy napotykają na zaskakujące niespodzianki. Czasami trudno oprzeć się wrażeniu, że wojna między Rohanem, Gondorem a Mordorem to jedna z największych mistyfikacji w dziejach świata, operacja podczas której roi się od działań false flag, conspiracy theory i inside job.

Kim bowiem jest tak znienawidzony przez Wolnych Ludzi Sauron? Czy ktoś go widział? Rozmawiał z nim? Spotkał się? Nie. Nic z tych rzeczy. Wszystko co o nim wiemy pochodzi z ust Gandalfa, który na każdym kroku podkreśla złowieszczą naturę przeciwnika i podsyca strach przed nim, odsądzając go od czci i wiary, oskarżając o dążenie do zagłady wszystkich stworzeń. Kim albo czym są Nazgule? Część poważnych historyków sugeruje, że były to być może obiekty podobne do współczesnych dronów, których zadaniem było szpiegowanie oraz wywoływanie paniki przy pomocy ultradźwięków. Czym były jedne z najbardziej tajemniczych przedmiotów w historii Śródziemia – palantiry? Czy nie spełniały  dzisiejszej funkcji internetu? Czy dzięki tym kryształowym kulom Saruman kontaktował się z Namiestnikiem? Czy dzięki palantirowi wszedł w posiadanie wiedzy w jaki sposób zginął Boromir i przekazał tę wiadomość ojcu, bądź zagroził, że może informacją się podzielić? Przywódca Nazguli był zwykłą wydmuszką, z której uszła para, kiedy Eowina drasnęła mieczem jego powłokę?

Wiele pytań.

Ręce które leczą

Jednym z najbardziej tajemniczych a jednocześnie brzemiennych w skutki wydarzeń opisanych przez Tolkiena było spektakularne przybycie Aragorna na czele floty z południa płynącej z odsieczą podczas bitwy na polach Palennoru. I znowu. Nie ma to jak przybyć w odpowiednim momencie, z odpowiednimi siłami i co ciekawe – w odpowiedniej odprawie. Otóż. Aragorn zbliżając się do Minas Tirith rozkazał wywiesić na maszcie sztandar z godłem królów Gondoru – Białym Drzewem pod Siedmioma Gwiazdami i koroną na czarnym tle. To była nie tylko jawna prowokacja. Obserwującym z murów miasta obrońcom dał do zrozumienia, co tak naprawdę jest rzeczywistym celem wojny – zdobycie na powrót panowania w królestwie. Odsłonił się, poniosła go pycha. Nie mógł przecież wiedzieć, że Namiestnik nie żyje, a jego syn śmiertelnie ranny walczy o życie.

Do Domu Uzdrowień przeniesiono ciężko rannych – Faramira (syna Namiestnika), Eowinę (księżniczkę Rohanu) i Meradioka. Gandalf krzątał się przy nich i wtedy usłyszał zawodzenie starej pielęgniarki: gdybyż byli na świecie królowie Gondoru, jak za dawnych czasów! Stare księgi mówią, że ręce króla mają moc uzdrawiania. Po tym właśnie rozpoznawano zawsze prawowitych królów.

Gandalf w tej chwili już wiedział, co należy uczynić, aby Aragorn w oczach mieszkańców Gondoru uzyskał legitymację do sprawowania władzy królewskiej. Polecił Aragornowi zabawić się w Kaszpirowskiego, w atmosferze i oprawie tv show pt. „Ręce, które leczą” cała trójka się ocknęła z ciężkich chorób i tak oto cel został osiągnięty. Aragorn zasiadł na tronie Zjednoczonego Królestwa Arnoru i Gondoru.

Natomiast ekipa biorąca udział w walce z Okiem, Władcą Ciemności, który czaił się na Wschodzie, odpłynęła po paru latach z Szarej Przystani na zachód.

Płynęli do USA. Po nagrody, odznaczenia, fetowanie i zasłużony odpoczynek. W Śródziemiu wykonali zadania jakie otrzymali z Białego Domu. Śródziemie zostało uratowane; Wolni Ludzie na nowo mogli cieszyć się wolnością.

Dzięki neokonserwatystom.

Trupa Saurona nikt nigdy nie znalazł. Bo czyż kiedykolwiek był żyw?

KatoN

kacio5939

Reklamy