Ludzie bywają zabawni, dlatego zapewne ich też lubię. W okresie świąt Bożego Narodzenia pojawiają się utyskiwania a nawet formułowane są zarzuty pod adresem Ewangelistów, że nie dość dokładnie a czasami nawet popadając w sprzeczności, opisali moment narodzin Szkraba z Nazaretu. Że Mateusz to całkiem inaczej niż Marek, a Łukasz podobnie, a Jan to już zupełnie.

Przeprowadźmy rodzaj eksperymentu myślowego. Wszystkim byłym i obecnym członkom Towarzystwa Wzajemnej Adoracji zalećmy opisanie postaci – co tam będziemy daleko szukać – mojej własnej. Ilu piszących – tylu Katonów! Część prac będzie ocierać się o hagiografię, inna nacechuje się konstruktywną krytyką, jeszcze inni uznają Katona za postać odrażającą – manipulatora i gwałciciela ludzkich sumień, a nie dam głowy, czy przypadkiem nie znajdzie się autor, który z całą stanowczością zaprzeczy w realne istnienie Kacia… Zatem. Będą teksty – nazwijmy je – ortodoksyjne i apokryfy, które z różnych pozycji przedstawią sylwetkę bohatera. Piszącym będą się mylić miesiące, cytaty, ilość i jakość fotografii przesłanych na skrzynkę mailową, ktoś coś doda dla barwności opisu, ktoś ujmie, umyślnie i wstydliwie przemilczy. Frywolne pisarki skupią się na walorach cielesnych, a ci z zacięciem intelektualnym będą szkicować  sylwetkę Kacia w bardziej umysł0wej konwencji.

Przecież to oczywiste. Ewangelie powstały co najmniej siedemdziesiąt lat po Narodzinach i jakieś czterdzieści lat po Golgocie i Zmartwychwstaniu. Każda z osobna oddaje charakter, temperament, styl autorów. Opisuje narodziny, życie, śmierć i Zmartwychwstanie Jezusa z Nazaretu  z różnych perspektyw. To wielki atut. No ale zawsze w okolicach Bożego Narodzenia znajdą się wybrzydzacze.

_MG_4448Rozbraja mnie również dość powszechna teza, że Jezus urodził się w biedzie. Przyjrzyjmy się dokładniej. Józef z brzemienną Maryją udają się w podróż z Nazaretu do Betlejem. Dysponują osiołkiem; posiadanie w tamtych czasach na własność tego rodzaju środka transportu jest porównywalne z dzisiejszym , średniej klasy małolitrażowym samochodem produkowanym na masową skalę. Józef jest – jakby to dzisiaj określił rejonowy urząd pracy – wykwalifikowanym rzemieślnikiem – cieślą, stolarzem; młodym, zdrowym mężczyzną z fachem w ręku, a nie jakimś bezrobotnym żyjącym z zasiłku niebieskim ptakiem. Mamy więc do czynienia nie z rodziną patologiczną, czy zagrożoną strukturalnym bezrobociem i biedą. Docierają do Betlejem. W hotelach nie ma miejsc, miasto z racji nadmiaru przybyszów nie dysponuje wolnymi pokojami. To ważny moment. Zważmy. Józef z Maryją chcą zamówić pokój w hotelu! Nie u rodziny, znajomych, czy jakimś przytułku. Czyli mówiąc kolokwialnie – mają kasę. I tu ważny moment, który mnie drażni. Hotelarz nie jest złym człowiekiem, jak to chce często współczesna narracja, wręcz przeciwnie – widząc, że młoda kobieta jest w błogosławionym stanie oferuje pomoc wynajmując grotę na obrzeżach miasta. Nie jakąś podhalańską stajenkę na zaśnieżonej hali, ale prywatną grotę, lokum, które na Bliskim Wschodzie przez tysiąclecia dla sporej części populacji służyło za mieszkanie. Przyzwoity człowiek.

Kwestia sianka w żłobie to już kuriozum… W Judei, Palestynie, nie kosi się trawy – wypasa się owce na pastwiskach przez cały rok. Powtórzę: to nie jest klimat tatrzański.

Podsumujmy. Dobrze sytuowana młoda rodzina, posiadająca samochód, w czasie podróży napotyka na trudności związane z zakwaterowaniem ze względu na najazd turystów. Sympatyczny karczmarz/hotelarz z braku miejsc u siebie w gospodzie proponuje prowizoryczne lokum na jedną noc. Zdarza się. W nocy dochodzi do rozwiązania. W tamtych czasach poród był czymś normalnym, naturalnym, ciąża nie była jeszcze chorobą. Nie trzeba było karetki pogotowia, szpitala, kliniki. O północy przychodzi na świat Dziecko. Coś jest jednak nie tak. To nie jest zwykłe dziecko. Wypoczywający w pobliżu właściciele stad owiec zwabieni nieziemską scenerią przybywają do groty. Są pierwszymi ludźmi, którzy usłyszeli głos Dziecka i Je ujrzeli.

Gdzie w tym wszystkim miejsce na biedę? Mamy do czynienia z średniozamożną młodą rodziną na dorobku, przyjemnym, ludzkim właścicielem pensjonatu oraz drobnymi posiadaczami stad kóz i owiec. Nie ma tu żadnych bezrobotnych, żebraków, nie ma patologii społecznej.

Ba! jeśli dodamy, że za parę dni zjawią się Trzej Mędrcy to szczena nam opadnie. Oddając pokłon Dziecku obdarują Go złotem, kadzidłem i mirrą. Jezusek opływa w kosztownościach!

Nie ma żadnej biedy.

Chrystus nigdy nie potępił bogactwa, nigdy też nie stwierdził, że bieda jest moralnie lepsza od bogactwa. Owszem, często mówił o ubogich.

O ubogich w duchu.

KatoN

kacio5939

Reklamy