„Nie ma takiej możliwości, żeby 22 – latka zechciała pójść do „łóżka” z chłopcem”. Tak skomentował mój tekst jeden z fejsbukowiczów.  Jak bardzo się mylił, w jak wielkim był błędzie, pokazało w ostatnich dniach życie. Media doniosły o bulwersującym romansie trzynastoletniego gimnazjalisty z trzydziestoczteroletnią nauczycielką. Smaczku całej sprawie dodaje to, że… urodziła mu dziecko.

Problem pedofilii wśród kobiet istnieje i wedle moich obserwacji, relacji znajomych, ma on zasięg o wiele większy niż można byłoby sądzić. Kobiety o skłonnościach pedofilskich wybierają zawód nauczycielki, przedszkolanki, pielęgniarki. A zatem te profesje, gdzie mają zapewniony bezpośredni kontakt z obcymi dziećmi. Podłożem tego zboczenia pośród nich jest najpewniej wypaczony instynkt macierzyński. Mój swoisty coming out przedstawił czyn pedofilski jakiego dopuściła się na mnie pielęgniarka korzystając z tego, że byłem czasowo fizycznie ubezwłasnowolniony. Po sobie wiem, jak trudno o tym pisać. Sądzę, że młodzi chłopcy w szkołach padają ofiarą nauczycielek na skutek podobnych relacji, że akty te są skutkiem zależności wynikających ze stosunku nauczyciel-uczeń.

Opisany przez media odrażający w sumie wypadek to jedynie czubek góry lodowej. Większość chłopców wstydzi się o tym mówić bądź uważa, że dostąpili swego rodzaju „nobilitacji”. I to jest chore. Oto dorosła kobieta, najczęściej po trzydziestce, nauczycielka – a więc postać funkcjonująca w przestrzeni publicznej jako wzór do naśladowania i darzony szczególnym zaufaniem – wykorzystuje cieleśnie nieletniego podwładnego, obcując z nim płciowo. Tajemnicą poliszynela jest, że masa nauczycielek to albo rozwódki albo kobiety pozostające w tzw. związkach nieformalnych, mające nieustabilizowane życie seksualne, z różnego rodzaju dysfunkcyjnymi a nawet patologicznymi relacjami rodzinnymi. Być może tutaj tkwi jedna z przyczyn tego procederu. Nie oszukujmy się. O tym jak beznadziejny poziom reprezentuje współcześnie szkoła można przekonać się również w internetach, czytając twórczość blogerek podających się za nauczycielki. Forma i treść tych wypocin wołają o pomstę do nieba!

Mój przyjaciel z liceum przyznał mi się przed paru laty, że w drugiej klasie był molestowany seksualnie przez nauczycielkę historii – w zamian za lepsze stopnie zmuszony był do świadczenia usług seksualnych czterdziestoletniej kobiecie! Odbywało się to na wycieczkach szkolnych – pośród igliwia w krzakach, jak to ujął obrazowo – ale także na terenie szkoły po zakończonych zajęciach (toaleta, kantorek, szatnia).

Tego rodzaju przypadki nie są odosobnione. A trzeba dodać, że opisane przeze mnie zdarzenia miały miejsce trzydzieści lat temu. Jestem święcie przekonany, że dzisiaj w wyniku powszechnego seksualnego rozpasania zjawisko to jest bardziej rozpowszechnione.

To bolesny problem. Takie zjawiska należy opisywać i badać, a przede wszystkim im zapobiegać. Dzisiaj do zawodu nauczyciela ma dostęp praktycznie każdy. Kiedyś bycie nauczycielem, wychowawcą, nazywano powołaniem. Współcześnie na skutek błędnej, a może nawet obłędnej, polityki edukacyjnej pozycja nauczyciela drastycznie spadła.

Jakie nasuwają się wnioski? Byłoby wielkim uproszczeniem a nawet zbrodnią domaganie się delegalizacji szkolnictwa w Polsce tylko dlatego, że pośród nauczycieli są ludzie o skłonnościach homoseksualnych czy pedofilskich. Polskie szkolnictwo przedstawia obecnie stan bliski temu, co kolokwialnie nazywamy obrazem nędzy i rozpaczy za sprawą m.in. totalnego sfeminizowania zawodu nauczyciela. Medialne hieny, chcąc zbijać kapitał, będą zapewne w tonie histerycznym nagłaśniać takie sprawy i wywlekać na światło dzienne. To nie jest jednak rozwiązanie. Tego rodzaju publiczny zamęt prowadzi jedynie do podkopywania i tak nadwerężonego zaufania do nauczycieli. Mam nadzieję, że środowisko nauczycielskie wespół z rodzicami oczyści się z takich zachowań, a polska szkoła stanie się rzeczywistym miejscem nauki i wychowania i nie będzie kontynuować procesu degradacji obyczajowej oraz ograniczy pedofilię we własnych szeregach do minimum a nawet wyeliminuje całkowicie – czego wszystkim i sobie z całego serca życzę. Przyzwolenie na liberalne praktyki i kierowanie się hasłem „róbta, co chceta” z polskiej placówki wychowawczej musi zostać wyrugowane raz na zawsze.

KatoN

kacio5939

Advertisements