Kobieta, mówiąc, bawi się jedynie w mężczyznę. „Jeśli więc kobieta mówi swemu partnerowi «Kocham Cię!», to jakkolwiek sądzi, że słowa te są autentycznym wyrazem jej uczuć, wypowiada je nie jako kobieta, ale jako męski quasi-podmiot– kobiece „Kocham Cię!” utwierdza tylko mężczyznę w jego własnej miłości. Mowa kobiety jest echem utwierdzającym mężczyznę w prawidłowości nadawanego przezeń przekazu – musi on do niego powrócić. Rozmowa kobiet w ich własnym gronie zaś jest tylko powieleniem tego kobiecego odgrywania mężczyzny, wtórnym nawet wobec ich psychoterapeutycznej funkcji echa – tym bardziej więc brak w niej sensu, pozbawiona jest bowiem podmiotowego odniesienia. „Kształt prostytucji w wielkich miastach nadaje kobiecie nie tylko charakter towaru, ale i — w dosadnym rozumieniu — artykuł powszechnego użytku. Znajduje to swą zapowiedź w sztucznym ukryciu pod szminką cech osobistych, na korzyść cech zawodowych”. To być może pokraczny przykład, ale oddaje on pewien sens bycia kobietą jako ustawicznego braku – zawsze pozostanie niespełnioną (tj. nie osiągnie pozycji równej mężczyźnie), niezależnie od tego ile by nie mówiła, jak by się nie ubrała, nie pozmieniała swojego zachowania czy nie dołożyłaby wszelkiego rodzaju ozdób, zapachów itd. Dalej pozostaje rzeczą, może bardziej wymyślną i cenniejszą, ale tym bardziej też pożądaną w międzymęskiej wymianie.

plotkarkiKobieta mówiąca (a tym bardziej czyniąca, działająca) jest więc jedynie kiepską imitacją mężczyzny. Prawdziwą siłą kobiet, przydającą im majestatycznej sprawczości, jest dumne i wyniosłe milczenie. Jakże często łączy się to z innymi ważnymi cnotami – oddaniem i pokorą. Rzeczą całkowicie pozbawioną sensu byłoby poszukiwanie autonomicznego, samoistnego sensu w zwyczajowym kobiecym pytlowaniu. Jakąż duchową przewagę nad zerwanymi z łańcucha „wózkowymi” przejawia D’Ormessonowska Ingeborga ze swoim milczeniem! I cóż bardziej kobiecego ponad minimalistyczne – a wymuszone dopiero przez stanięcie w obliczu tego, co Boskie – Mariowe „fiat”?

Nie umiem niestety rozpatrzyć relacji, jaka tworzy się między mówieniem a pisaniem – czy litera stanowi zwykłe przedłużenie i zapis słowa, czy też jego rewers, przeciwieństwo? Jakiemu żywiołowi – męskiemu czy kobiecemu – winno być przyporządkowane pisanie? To wielka niewiadoma i obawiam się, że spekulowanie na ten temat byłoby nazbyt czcze.

całość

PS Jutro będzie o dumnych Tatarach, którym polskie nowoczesne cebulactwo zabrania zarżnąć krowę zgodnie z wielowiekową tradycją; o wyrzeźbionej Niemce zgwałconej przez sołdata i o gimnazjaliście, którego nauczycielka uwiodła i kazała zrobić dziecko, czyli o pedofilkach w szkole.

kacio5939

Reklamy