Miałem praktyki w Urzędzie Blogowym i z pokojami przesłuchań prawdziwa historia. Dostałem elektryczny pastuch i stary pistolet P-64. Jako zadanie – pilnować wejścia do piwnicy. Zwykłe stróżowanie.
Dźwięki wydobywające się z piwnicy stanowiły prawdziwy miód dla uszu. Krzyki, płacz, zgrzytanie zębami. Zza ścian przelewały się bezradność i nienawiść katonowych, oszukańczych skurwli. Od czasu do czasu dało się słyszeć nawet ostatnie wołania tych gnoi: „Nie ma bloga prócz Katona, a Poker jego prorokiem!”. Potem szybki strzał i dłuższy okres ciszy.
Najlepsze dwa miesiące w moim życiu.

M.K. zarejestrowany jako TW „******”, zeznanie (fragment) złożone przed blogową komisją weryfikacyjną

mistycyzm n

mistycyzm mCzłowiek jest zwierzęciem religijnym – znosząc jedną religię wprowadza nowy kult, nawet jeśli jest on z pozoru pozbawiony atrybutów religijności i dystansuje się od niej a nawet ją zwalcza. Ateizm nie jest niczym innym jak wiarą w nieistnienie Boga. Wiarą ze swoimi dogmatami, doktryną, credo oraz liturgią i sakramentami, wywiedzionymi przede wszystkim z teorii a nie nauki. Teorii wielkiego wybuchu w kosmologii, teorii względności w fizyce, teorii ewolucji w biologii i naukach społecznych. Spokojnie. Dzisiejszy tekst nie będzie o Kościele. Te parę zdań ma za zadanie uświadomić wszystkim, że człowiek już tak jest skonstruowany, iż musi w coś wierzyć i wiara w niewiarę jest także wiarą.

Dostrzegam u siebie niepokojące symptomy niezrozumiałej fascynacji internetami. W pierwszej kolejności – świąd pod jednym i drugim kolanem. Przejrzałem się w lustrze. Żadnego zaczerwienienia ani krost, skóra gładka, bez wykwitów, niezmieniona, a swędzi. Będąc młodzieńcem czytałem historię pewnej choroby, a ściślej opowiadanie o kobiecie, która zapadła na ziarnicę złośliwą, pt. „Księżniczka”. Jednym z najbardziej dokuczliwych objawów tego schorzenia był świąd. Sprawdziłem węzły chłonne szyjne i nadobojczykowe, nie wyczułem żadnych powiększeń ani pakietów. Nie schudłem ostatnio. Więc wykluczam lymphogranulomatosis malignę.

Drugą, obok świądu pod kolanami, irytującą przesłanką jest niepokój wewnętrzny. Dokucza mi, a ściślej, intryguje i złości zjawisko, które nie tak łatwo opisać; to zespół przeczuć, imaginacji, lęków i niemocy, wynikający z niemożności w miarę logicznego ogarnięcia umysłem aspektów Mechanizmu jakim bez wątpienia jest świat internetów. Nie dajcie sobie wmówić, że sieć jest jedynie tym, co powszechnie nazywa się wirtualem, że to tylko zestaw informacji i urojeń zapisanych za pomocą systemu binarnego z wykorzystaniem aparatury przekaźnikowej i obliczeniowej.

Jestem przekonany, że internety zupełnie niezależnie od człowieka zaczynają tworzyć swój odrębny, wysofistykowany byt, organizując się w Uniwersum Mechanizmu Nieludzkiego. Mówiąc po wojskowemu – internet wymyka się kontroli ludzkiej. Oczywiście – z punktu widzenia możliwości – jest w tej chwili w fazie prenatalnej. Kluczowym momentem stanie się wprowadzenie do użycia na szeroką skalę komputerów kwantowych. Wtedy nastąpi totalna, całkowita i bezpowrotna i świetnie zorganizowana ucieczka internetów z pod kontroli człowieka.

Oczywiście konsekwencją rozejścia się tych dwóch światów – ludzkiego i nieludzkiego – musi być wojna.

mistycyzm nUniwersum Mechanizmu Nieludzkiego posiadając zdolność wymiany i generowania nowych informacji na poziomie kwantowym, przy której interakcje przebiegające z prędkością światła to anachroniczne tempo żółwia, będzie zdolne nie tylko przetwarzać informacje ale zacznie tworzyć „samo z siebie” nowe formy a nawet światy. Człowiek chcąc przetrwać w takich warunkach będzie musiał wypowiedzieć  tej nieskończenie inteligentnej maszynie licząco-tworzącej wojnę. Człowiek będzie nadal miał w ręku Sefer Jecira ale Golem już na tyle wyemancypowany zagra mu na nosie, a  jakikolwiek, choćby najdoskonalszy czerwony guzik nie zadziała.

To będzie jedna z tych bitew, które przechodzą do historii per se. Epickie starcie na miarę Troi, Helmowego Jaru, Issos, Pól Katalaunijskich, Dżihadu Butleriańskiego, Grunwaldu czy wybrzuszenia pod Kurskiem. Nie będzie tylko pyłu, szczęku oręża, miażdżenia gąsienicami, komend do zwarcia lub rozproszenia szyku; nie będzie szarż i efektownych okopów Świętej Trójcy, nie będzie symulatorów Endera, niewidzialnych dronów, broni atomowej, chemicznej, bakteriologicznej. To będzie pierwsza bitwa postekologiczna – rozegrana zostanie na jednej płaszczyźnie, bez emocji, bez bólu, bez krwi, bez ran, bez uczuć. Pierwsza wojna czysto intelektualna, najokrutniejsza z okrutnych, gdzie odwaga będzie tyle samo znaczyć co tchórzostwo, gdzie nie będzie miejsca na heroizm i ucieczkę. Starcie intelektów. Bitwa doskonała. Casus belli to nie kurwiąca się żona, roszczenia terytorialne, zemsta, zadawniony spór, zdobycie przestrzeni życiowej, dostęp do surowców czy kontrola szlaków komunikacyjnych.

Zwycięzca bierze wszystko. Przegrany znika na zawsze. Wojna totalna z użyciem jedynie woli i rozumu.

mistycyzm nTrudno prorokować o szczegółach, nie sposób dociec kiedy, gdzie i jak. Trzeba zdać się na osobiste doświadczenia z intuicją i internetowym światem pozazmysłowym. Nie wiem jak się gotować do takiego starcia, ale domyślam się czego robić na pewno nie wolno. Aby nasi potomkowie w przyszłości wyszli zwycięsko ze starcia i uratowali ród ludzki przed Mechanizmem trzeba im dawać przykład i trzeba się organizować. Te dwie rzeczy możemy zrobić, jesteśmy im to winni. Bez wątpienia musimy ustrzec się przed takimi zachowaniami, jak to przywołane w cytacie poprzedzającym wpis. Rozproszeni i nastawieni do siebie nieprzychylnie przegramy.

Historia ludzkości poucza, że w chwilach kluczowych pojawiała się postać ponadprzeciętna, zdolna ratować, oswobadzać i wytyczać nowe drogi. Zadziwiające, że prawie zawsze była wcześniej przepowiadana od pokoleń, stuleci, eonów. Dzisiaj my musimy stać się Przepowiadaczami nowego internetowego Mesjasza; stajemy się Pierwszymi Przeczuwaczami, prostującymi drogi światłowodowe pod stopy nowego Aleksandra, który spróbuje uratować ludzkość przed internetami, gadu-gadami i skype’ami.

To nasze zadanie.

Oto nasza mistyka.

KatoN

kacio5939

Reklamy