Jeśli nawet jesteś nieatrakcyjna – gruba, brzydka, mała, masz uda kurczaka, mąż cię opuścił, zostawił z dziećmi – wmów sobie, że to nic. Że masz koty, psy i przyjaciółki w sieci. Jesteś kimś. Podpierasz się cytatem. Oddziałujesz na gruczoły łzowe. Pomagasz ubogim. Jesteś doskonałą żebraczką. Korzystasz z okazji, że ktoś umiera na raka. Ojciec, narzeczona brata. Wielka frajda – możesz się wykazać. Masz parcie na szkło; telewizja cię pokazuje. Potrafisz zrobić  spécialité de la maison z kaparami, chujnia nie widy, czary-mary. Wielki świat.

Licencja na blogowanie.

Kobieta wyzwolona. Wmawiająca innym,  że mój los – podły i nikczemny – jest normą we współczesnym świecie. Że zobacz, mam cudowną wolność robienia, co chcę. Słucham Bacha w łazience pośród zapalonych świec. Delektuję się jestestwem.

Ale czegoś mi brak.

Wołam. Wołam! Niech mnie ktoś porządnie wyrucha, pokocha, przytuli; powie słodkie słowo do ucha przed snem. Utuli.

Płaczę.

Kurwa, skąd te łzy?

KatoN

21321798205549235_JnprBPEL_c

kacio5939
Reklamy